„Liczy się tylko rodzina”

To słowa mieszkańca gminy Potok Górny, który tak skwitował sprawę zatrudnienia w urzędzie. "Czy to jest możliwe, że w urzędach pracuje tylko rodzina? " - pyta nasz czytelnik.

Do naszej Redakcji napisał mieszkaniec gminy Potok Górny. – Mieszkańców gminy Potok Górny wcale nie dziwi wynik naboru na wolne stanowisko urzędnicze. Jak pisaliście około dwa lata temu o załatwionym stażu przez kierownika zakładu gospodarki komunalnej swojej synowej, tak teraz dostała stanowisko, a córka staż w urzędzie. Czy to zwykły zbieg okoliczności? Tego chyba już za wiele – pisze do nas oburzony czytelnik, który prosi o anonimowość. – Czy to jest możliwe, że w urzędach pracuje tylko rodzina? Niestety, my nie możemy nic zrobić, tylko wyrazić głębokie niezadowolenie z tego, co się dzieję w naszej gminie. To jest niedorzeczne, żeby kierownik obsadził wszystkie stanowiska – kontynuował mieszkaniec gminy Potok Górny.

Rzeczywiście, nie tak dawno był ogłoszony i rozstrzygnięty konkurs na stanowisko do spraw księgowości budżetowej w Urzędzie Gminy Potok Górny. Od kandydatów wymagane było wykształcenie wyższe ekonomiczne lub inne wyższe z podyplomowym o profilu ekonomicznym, znajomość podstawowych przepisów prawnych w zakresie: ustawy o finansach publicznych, ustawy o rachunkowości, ustawy o  samorządzie gminnym, kodeksu postępowania administracyjnego, niekaralność za przestępstwa umyślne oraz umiejętność obsługi komputera i dobry stan zdrowia. Należało wykazać się co najmniej jednym rokiem stażu pracy.
Na konkurs wpłynęły cztery oferty, ale tylko dwie z nich spełniały wymagania. – Dnia 31 lipca 2018 roku komisja rekrutacyjna do spraw naboru na wolne stanowisko urzędnicze przeprowadziła test kwalifikacyjny, a następnie została przeprowadzona rozmowa z kandydatkami. Stwierdzono, że obydwie kandydatki spełniają wymagania oraz prezentują podobny poziom wiedzy kwalifikujący je do zatrudniania – napisano nam w odpowiedzi z Urzędu Gminy Potok Górny. W komisji  konkursowej zasiadały Alina Deryło, Wanda Grabias, Wanda Żychowska oraz Czesława Kaproń. Po rozmowie kwalifikacyjnej komisja zdecydowała, że pracę w urzędzie otrzyma synowa kierownika.
– O zatrudnianiu pracowników w jednostkach oraz przyjęciach na staż pracy decydują kierownicy jednostek organizacyjnych – czytamy dalej. – Po przyjęciu na staż pracy w Zakładzie Gospodarki Komunalnej zwrócono uwagę kierownikowi na naganne zachowanie. Jednak z uwagi na podpisaną już umowę, staż pracy był już kontynuowany. Natomiast Karolina B. odbywa obecnie staż pracy z Gminnym Zespole ds. Oświaty – dowiadujemy się z odpowiedzi Urzędu Gminy Potok Górny. Niestety, pod pismem nikt się nie podpisał.
Jak dowiadujemy się z przepisów prawa, w administracji publicznej może pracować rodzina, w tym np. rodzeństwo i małżeństwa. Jedyną przeszkodą przy zatrudnieniu jest zakaz podległości. Naczelnik wydziału nie może być np. ojcem lub bratem zatrudnionego w nim pracownika.
Zgodnie z art. 26 małżonkowie oraz osoby pozostające z sobą w stosunku pokrewieństwa do drugiego stopnia włącznie lub powinowactwa pierwszego stopnia oraz w stosunku przysposobienia, opieki lub kurateli nie mogą być zatrudnieni w samorządach. Wójt nie może więc zatrudnić m.in. dziadków, rodziców, teściów, rodzeństwa, dzieci i wnuków, a także żony, jej rodzeństwa, jej rodziców oraz dzieci i wnuków. Taki zakaz jest jednak stosowany, tylko jeśli powstałby między wspomnianymi osobami stosunek bezpośredniej podległości służbowej. Chodzi o sytuacje, gdy jeden z krewnych lub powinowatych jest przełożonym drugiego. Problem jednak w tym, że ani ustawa o pracowniach samorządowych, ani też kodeks pracy nie przewiduje trybu jednostronnego rozwiązania stosunku pracy przez pracodawcę, jeżeli wyłączną jego przyczyną miałby być status rodzinny zatrudnionego. Co więcej, nie ma też przepisu, który zezwalałby kierownikowi urzędu, bez zgody podwładnego, na jego przeniesienie do innego działu.

 

Comments (1)
Add Comment
  • Tomek

    W Tarnogrodzie nikt nie ma problemu, ze corka radnego (przewodniczacego rady) zostala zatrudnienie w urzedzie, albo ze pociotek kierownika jednego z wydzialow znalazl tam prace. Taka jest rzeczywistosc na prowincji, temat nie jest zbyt medialny dla CBA, bo gdyby takie tematy podejmowac musieli, to w kazdej jednej gminie czy powiecie cos by wynalezli…