ASF zagraża hodowcom

Blady strach padł na hodowców trzody chlewnej. Bardzo groźny wirus ASF rozpowszechnia się w zastraszającym tempie. Ostatni przypadek tej choroby wykryto 12 lipca.

Ogniska choroby wykryto głównie przy granicy Polski, w okolicach Bielska Podlaskiego, Siedlc, Włodawy. Ostatni, 162. przypadek ASF w Polsce wykryto 12 lipca w gospodarstwie w powiecie parczewskim. Utrzymywanych było tam 1825 świń. Dalsze rozpowszechnianie się wirusa ASF może oznaczać prawdziwą katastrofę gospodarczą dla Polski. Sytuacja związana z afrykańskim pomorem świń jest bardzo niepokojąca, ponieważ praktycznie w każdym tygodniu obserwujemy nowe ogniska choroby.

Afrykański pomór świń, czyli wirus ASF, pojawił się w Polsce na początku 2014 roku. Od tego momentu stwierdzono 161 ognisk choroby. Tylko w tym roku ujawniono 57 ognisk, przy 81 w 2017 roku. Dane z czerwca wskazują, że wykryto też ponad 2,3 tys. przypadków ASF u dzików. Choroba występuje we wschodnich województwach, jednak istnieje duże ryzyko, że obejmie znacznie większy obszar kraju.
Dalszemu nierozpowszechnianiu choroby miało pomóc przestrzeganie przez gospodarstwa zasad bioasekuracji, które mają chronić gospodarstwa rolne przed wniesieniem wirusa afrykańskiego pomoru świń na terytorium chlewni.
Hodowcy obawiają się o swoje stada. Martwi ich zwłaszcza to, że wirus pojawia się już nie tylko w przydomowych chlewniach, ale także na dużych fermach, gdzie stosowane są zasady bioasekuracji.
Najważniejsze dla rolnika jest przestrzeganie higieny. Istotne znaczenie ma też unikanie kontaktu z osobami, które zbierają jagody, chodzą po lesie i mogły mieć kontakt z chorymi zwierzętami.
W powiecie biłgorajskim na razie nie stwierdzono żadnego przypadku ASF. Granica strefy objętej ograniczeniami przebiega obecnie w okolicach Zamościa.

 

Comments (0)
Add Comment