Noclegi – Bździuch

„Aleksandria” dostanie mniej pieniędzy

Podczas sesji Rady Gminy Aleksandrowów radni podjęli uchwałę w sprawie przyjęcia gminnego programu współpracy z organizacjami pozarządowymi. Początkowo na ten cel, jak co roku, miało być przeznaczonych 100 tys. zł. Ostatecznie decyzją ośmiu radnych, kwotę tę zmniejszono o połowę. Jak twierdzą radni, nie oznacza to, że pieniędzy więcej nie będzie. Chcą jednak mieć większą kontrolę nad wydatkami.

Pieniądze te co roku trafiały do Gminnego Klubu Sportowego „Aleksandria” w Aleksandrowie. Teraz pieniędzy będzie mniej. W obradach sesji uczestniczył Tomasz Wardach, przedstawiciel klubu, który do przewodniczącego komisji sportu kierował zarzuty, że nikt z „Aleksandrii” nie został poinformowany o spotkaniu radnych, na którym podjęto decyzję o zmniejszeniu środków finansowych. Radni przekonywali, że w każdej chwili mogą zwiększyć środki finansowe. Przedstawiciel Klubu natomiast zarzucał, że pewne decyzje zostały podjęte za ich plecami. – Atmosfera w klubie jest okropna – dodał.

Radny Feliks Kowalczuk podkreślił, że w poprzednich latach były kupowane m.in. dresy, rękawice, buty. – Ja pytam się, gdzie to jest? Sprzęt był rozdawany – mówił. Dodał, że zatrudnionych jest dwóch trenerów. Według niego, jeden zarabia 1 tys. zł, a drugi 2,5 tys. zł. Zdaniem radnego Kowalczuka to zdecydowanie za dużo. – Ta kwota musi być zmniejszona – dodał.

Tomasz Wardach mówił, że 50 tys. zł na utrzymanie boiska, transport i trenerów to bardzo bardzo mała kwota. 400 zł kosztuje jeden wyjazd dziewczyn grających w piłkę. – One mają dalekie wyjazdy i dlatego takie faktury. Mamy zrezygnować z grupy dziewczyn? – pytał.

Głos zabrał również wójt Józef Biały. Chwała Aleksandrii to już historia. Prowadziła to kiedyś gmina, a w końcu Rada doszła do wniosku, że przeznaczane są za małe pieniądze. Zostały zwiększane i wójt przestał to prowadzić. Było za mało pieniędzy, wszystko było na wójta, że boisko nie wykoszone itp. Aby tej sytuacji nie było, Rada Gminy podjęła czynności, że Aleksandria stała się samodzielna i sama się finansowała – twierdził. Mówił, że w innych gminach kluby prowadzi jeden trener. – Trzeba przeorganizować i przemyśleć z jakich kosztów trzeba zejść i prowadzić po nowemu – komentował. Zauważył, że nieprawdą jest, że Rada zabrała pieniądze. Zasugerowane zostało, aby zostawić 100 tys. zł, ale kwotę podzielić, aby gmina miała większy nadzór na pieniędzmi. Mówił, że być może dzięki temu łatwiej będzie Klubowi gospodarzyć mniejsza kwotą. – To nie jest zabranie, ale przesunięcie kwoty – dodał. Zauważał, że generalnie wszystkie gminy dają mniej pieniędzy. Radny Feliks Kowalczuk zauważył, że w jednej z gmin za 1,9 tys. zł zespół trenuje osoba, która ma również w obowiązkach prowadzenie „Orlika”. 

Ewa Maciocha, inspektor ds. kultury i sportu w gm. Aleksandrów mówiła, że najważniejszą rzeczą dla Klubu jest atmosfera. Dodała, że klub sportowy nie powstał wraz z utworzeniem się gminy. „Aleksandria” była wcześniej. – Wszystko było tak robione, aby klub działał. Efekty takich decyzji poznamy. Najważniejsza jest atmosfera. Potrzebne jest zaangażowanie działaczy. Obecnie mamy pierwsze miejsce w grupie. Ostatni mecz przegrali. Atmosfera nie jest dobra i daj Boże, żeby Aleksandria przetrwała – mówiła. Stwierdziła, że nie jest ważne, jakie wynagrodzenie otrzymuje trener. Liczy się jego zaangażowanie i efekty, jakie osiąga. – Mamy dobrze, ale może być lepiej. Trzeba rozmawiać, a nie pokazywać, że tak nie będzie, jak jest. Nas nie było w Aleksandrowie, a „Aleksandria” była – dodała. 

Radni pytali, czy według Ewy Maciochy zarobki takie są adekwatne. – Ja uważam, że trzeba negocjować. Najważniejsze są efekty. Który z was zechce być w zarządzie Klubu? Fajnie jest mówić. Ci ludzie pracują za darmo, nie biorą złotówki i jeszcze koło nich jest taka atmosfera. Zasada jest taka, że trzeba usiąść i spokojnie porozmawiać – dodała. Stwierdziła, że co roku klub pisze harmonogram finansowy. Radni mogli wnosić do niego uwagi. – Nikt nie zaproponował rozmowy, a teraz robicie wielkie halo. Jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli. Celem każdego jest w lidze zająć lepsze miejsce – komentowała. Dodała, że należy wziąć odpowiedzialność za funkcjonowanie klubu, aby nikt nie musiał pracować w takiej atmosferze. – Każdy szuka jakichś szwindli. Prowadzona jest pełna księgowość. Nie wiem, czy ja chciałabym pracować społecznie za darmo. Który z was zechce za darmo prowadzić klub, a może któryś chciałby być trenerem za 1,5 tys. zł? – dodała. 

Radni przekonywali, że kwota nie jest okrojona, a rozłożona na dwie części. Radny Kowalczuk uważał, że kwota wydawana na opłacenie trenera jest zbyt wysoka. Natomiast radny Surmacz skomentował, że mieszkańcy Aleksandrowa jeżdżą do pracy do Biłgoraja, pracują osiem godzin i zarabiają mniej niż trener. – Trzeba usiąść i porozmawiać. Co to za tekst, że każdy przyjdzie za te pieniądze pracować? Bardzo ważna jest atmosfera i poparcie ze strony rady – stwierdziła Ewa Maciocha. Zaznaczyła, że wiele lat była członkiem zarządu klubu i ma prawo wypowiadać się w tej kwestii. Zauważyła, że jeśli nie będzie dobrej atmosfery, to nikt nie będzie chciał pracować społecznie. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.