- Reklama -

76. rocznica pacyfikacji Majdanu Starego

7 lipca 2019 r. w asyście pocztów sztandarowych, władz gminnych i delegacji kombatantów, organizacji społecznych i szkół, przy pomniku w miejscu mordu mieszkańców Majdanu Starego uroczyście uczczono 76. rocznicę pacyfikacji.

To były tragiczne dwa dni dla mieszkańców Majdanu Starego w gminie Księżpol. 2 i 3 lipca 1943 roku bestialsko zamordowano prawie 60 mieszkańców, a ich ciała wrzucono do płytkiego parowu i przysypano ziemią. W niedzielę (7 lipca br.) w miejscu zagłady ludności cywilnej przy pomniku nazywanym „Kamień” zebrali się mieszkańcy Majdanu, potomkowie zamordowanych i tych, co przeżyli te tragiczne dni, aby wspólnie modlić się i uczcić 76. rocznicę pacyfikacji miejscowości.

Uroczystości rozpoczęły się wprowadzeniem pocztów sztandarowych organizacji kombatanckich, szkół podstawowych w Majdanie Starym i Księżpolu oraz strażaków ochotników z Majdanu Starego. Następnie zebranych powitał wójt gminy Księżpol Jarosław Piskorski, który mówił o tym, jak ważna jest pamięć o tych tragicznych wydarzeniach. Odczytane zostały także wspomnienia świadka wydarzeń z tamtych dni, a ks. Adrian Borowski wymienił nazwiska wszystkich poległych mieszkańców Majdanu Starego.  Ta cisza nie woła o zemstę. Ta cisza nawet nie woła pytaniem „dlaczego”. Cisza mówi „Spróbujcie wybaczyć. I nie zapominajcie. Jesteśmy tutaj, aby nie zapomnieć. Nie zapomnieć o tych wszystkich zabitych w tym miejscu mówił podczas Mszy świętej.

Następnie przedstawiciele organizacji kombatanckich, władz samorządowych, szkół i organizacji społecznych złożyli wieńce pod pomnikiem.

Tak potomkowie poległych wspominają wydarzenia z tamtych krwawych dni:

„Zgromadziliśmy się tutaj po to, by pamięć o najbardziej tragicznych dniach w życiu mieszkańców naszej wsi nigdy nie wygasła. 76 lat temu 2 lipca 1943 roku rozpoczęła się akcja pacyfikacyjno-wysiedleńca Majdanu Starego. Tego dnia około godziny 9.00 Niemcy otoczyli wioskę. Rozpoczęli łapankę ludzi. Wielu mieszkańców w porę uciekło do lasu lub schowało się w przydomowych schronach. Tych, którzy zostali we wsi, SS-mani spędzili na placu obok kościoła i stąd zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego na Majdanku lub na przymusowe roboty do Niemiec.

Kolejny dzień, 3 lipca 1943 roku tragiczny okazał się dla ocalałych. Jak wynika z relacji Katarzyny Rybak, Józefa Sarzyńskiego i innych, tego dnia około godziny 9.00 we wsi znów pojawili się Niemcy, podpalając gospodarstwa. Ludzi ogarnęła panika. Zaczęli ratować swój dobytek, wypuszczać w pole żywy inwentarz, wynosić z domów i stodół cenniejsze rzeczy. Niektórym udało się znaleźć odpowiednią kryjówkę. Wawrzyniec Skwarek wraz z 5-letnią Władysławą Skwarek ukrył się w jeżynie na łące. Tymczasem SS-mani wyłapywali wszystkich i spędzili ich do sadu Jana Blicharza. Stąd odprowadzali wszystkich na łąkę, na której jesteśmy dzisiaj zgromadzeni. Wtedy znajdował się tu parów, obok którego rosła kępa olszyn. Tutaj wszystkich rozstrzelano z karabinów maszynowych, dających oznaki życia dobijano pojedynczymi strzałami z pistoletów. Najpierw rozstrzelano mężczyzn zgromadzonych obok, a potem kobiety i dzieci (…). Wieczorem na miejsce egzekucji znów przyjechali Niemcy. Pośpiesznie wykopali dół, do którego złożyli zwłoki pomordowanych, przysypali ziemią. Tak zakończył się dzień 3 lipca 1943 roku. Niemcy tego dnia zabili 58 osób z 26 rodzin i spalili 76 gospodarstw”.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.