100 dni i chmury

Tak, 26 lutego minęło już 100 dni nowych rządów w Polsce z premier Beatą Szydło. To rządy niezwykłe, a mówi się o nich nawet jako przełomowe, czyli bez kontynuacji, nie przypominające poprzednich. Spróbuję opisać swoje wrażenia na ten temat, posługując się obiektywnymi chmurami i na swój sposób, tzn. bez żadnych zobowiązań i powiązań politycznych, tak po amatorsku. Nie będzie to żadna próba merytorycznej oceny, bo mnie na to nie stać i takich aspiracji nie mam. Będą to tylko osobiste wrażenia i skojarzenia z naturą chmur, takiego przeciętnego biłgorajskiego obywatela, który ma oczy i uszy otwarte na to, co się dzieje dookoła. Ja tylko obserwuję zaszłe wydarzenia i te w najwyższych władzach i te na naszym biłgorajskim podwórku i mam odwagę coś o tym napisać od siebie. Bez poplecznictwa.  A przełomy, o jakich tu napomknąłem, zawsze, według mnie, odróżniają się od otoczenia i od tego, co było i prawdopodobnie od tego, co będzie. Dlatego też trochę ryzykuję, pisząc o przełomie, bo nie wiem do końca, co ten przełom obejmie. Mam jednak nadzieję, że demokracja mnie i siebie obroni, i krzywdy po tym felietonie nie doświadczę. To będzie malutkim dowodem na to, że mamy prawdziwą wolność słowa i myślenia, nawet na peryferiach. A chmury?

Chmury towarzyszą nam na co dzień, one są życiodajne i bez nich nie można sobie wyobrazić życia. Bez nich nasza przyroda przestałaby się zielenić. Mogą one też być groźne, nawet zagrażać naszemu życiu. Mogą dokonać poważnego spustoszenia w przyrodzie. Najgroźniejsze są czarne i niskie. Z takich chmur był kiedyś biblijny potop. Wtedy deszcz padał przez 40 dni i nocy, a Arkę Noego woda wyniosła aż pod sam szczyt Ararat w Armenii, który kiedyś podziwiałem z okna pociągu jadącego do Erewania, stolicy Armenii. Wtedy akurat chmur nie było, a świeciło ranne słońce. W  takich czarnych chmurach może powstać nawet „czarna dziura”, w której ponoć powstają cząstki antymaterii, których moc jeszcze nie jest do końca zbadana. Ta moc powoduje znikanie materii, stąd antymateria. Więc miejmy respekt przed nimi, a zwłaszcza wtedy, kiedy chce się dokonać przełomu. A taki przełom dokonuje się na naszych oczach od 100 dni i to w każdej dziedzinie życia społecznego, politycznego, zwyczajowego i mentalnego, to poniekąd siła wstrząsu 7 w skali Richtera, odpowiadająca falom na morzu 12 w skali Beauforta i trąbom powietrznym spowodowanym przez niszczycielskie chmury kłębiaste tzw. cumulusy. To siła, która potrafi zmienić wszystko, co napotyka na swojej drodze, nawet krajobraz, włącznie z politycznym. Dla polityków tą siłą jest społeczne poparcie dla zmian w Polsce wyrażone w ostatnich wyborach prezydenckich i parlamentarnych. A tu Biłgorajszczyzna wykazała siłę i teraz przoduje, bo opowiedziała się zdecydowanie po stronie obecnych zwycięskich władz. Skoro tak, to potraktujmy chmury jako dopust Boży i zadbajmy, by one jak najmniej szkodziły, by raczej pomagały nie tylko przyrodzie, ale i społeczeństwu – człowiekowi. Nie traktujmy tych chmur jako tylko szkodliwych i niszczących, bo bywa i odwrotnie, tak że chmury „przejdą” i po nich nastaje piękna pogoda, ze słońcem, a i samo powietrze jest świeższe i bogatsze we wzmacniający ozon, ale nie ten Ozon – tygodnik – pisany dużą literą, który kiedyś sponsorował nasz J. Palikot i firmował wtedy jeszcze  młody D. Tusk. Ten Ozon przeszedł już do porzuconej historii, nie spełniając założeń. Pamiętajmy też, że chmury, zwłaszcza pierzaste – cirrus i warstwowe – stratus przynoszą nam lekki chłodek i łagodzą spiekotę i niewygodę. One mogą przynieść wiele dobra, gdy tylko potrafimy skorzystać z tego dobrodziejstwa natury. A co z chmurami w Biłgoraju?

  One tu też dały ostatnio znać o sobie. Te ciemniejsze zawisły nad starostą. One nawet jemu zagrażają, one chcą go zmieść z piedestału i to w niesławie. Na to zanosi się, mimo że w sposób racjonalny odpiera on zarzuty. W tym przykre jest to, że za tymi chmurami stoją ludzie z opcji kiedyś jemu przyjaznej, z którą dzielnie współpracował i podejmował wspólnie ważkie decyzje, np. o sprywatyzowaniu szpitala, za co teraz zbiera sam baty. A gdzie pozostali koledzy?  To smutne. To przypomina powiedzonko: czym wojujesz od tego giniesz, albo kamedułów – memento mori.

Inne chmury ukazały się nad byłym dyrektorem OSiR-u. To chmury pierzaste, wysoko zawisłe i przepuszczające słoneczko, które już wyraźnie ociepliło wokół niego atmosferę. To zapowiedź, że zmienia się klimat wokół jego osoby i zanosi się na przełom. U mnie w Nadrzeczu też chmury ustępują i słoneczko pojawia się coraz wyżej, zbliża się wiosna, a wraz z nią nadzieja na lepsze czasy. Oby tylko bez groźnych chmur…

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.